Rzecznik Finansowy po stronie klientów, którzy stracili pieniądze w „czarny czwartek”

„Profesjonalny broker ze względów prawnych i reputacyjnych nie wycofuje się z raz zawartych transakcji nawet, jeśli ma ponieść tego konsekwencje finansowe” – tak Rzecznik Finansowy odniósł się do ujawnionej w money.pl sprawy klientów firmy TMS Brokers. W dokumencie, do którego dotarł money.pl, padają słowa o rażącym naruszeniu praw konsumenta, instytucja nie unika też stawiania innych mocnych tez, które z pewnością wzbudzą gorące dyskusje.

trudnyOd kilku miesięcy opisujemy w money.pl konflikt pomiędzy jedną z największych firm oferujących grę na rynku forex w Polsce TMS Brokers, a jej klientami. Chodzi o głośne wydarzenia z „czarnego czwartku” 15 stycznia 2015 roku. Gwałtowne umocnienie frankaszwajcarskiego spowodowało wtedy potężny chaos na rynku walutowym. W money.pl ujawniliśmy, że firmy TMS Brokers oraz duński Saxo Bank po zawarciu transakcji z inwestorami zmieniły ceny wcześniejszych rozliczeń. Efekt był taki, że w ciągu zaledwie trzech minut klienci wpadli w długi i teraz brokerzy przed sądami domagają się ich spłaty. W tym samym czasie inne firmy (np. DM XTB, Admiral Markets) umarzały klientom debety. W sumie, jak wynika z danych KNF, w ciągu 2014 r. (danych za 2015 r. jeszcze nie ma) polscy gracze na rynku forex stracili 360 mln zł.

W money.pl można przeczytać historię z Wrocławia (klient TMS Brokers), a także Jana K. i jego rodziny, od których Saxo Bank domaga się około dwóch milionów złotych.

Właśnie w tej sprawie głos zabrał Rzecznik Finansowy. Ponad 30-stronicowy dokument (formalnie jest to tzw. istotny pogląd w sprawie) przesłany został do warszawskiego sądu. Wniosek o wydanie wydanie opinii w sprawie „czarnego czwartku” złożył do Rzecznika Finansowego mecenas Patryk Przeździecki. Dokument, do którego dotarliśmy, bardzo wyraźnie opowiada się po stronie drobnych inwestorów, będących w konflikcie z TMS Brokers.

Co ważne, jest to pierwsze stanowisko Rzecznika Finansowego związane z rynkiem forex w Polsce. Wyraźnie zaznaczmy jednak, że w żaden sposób „istotny pogląd w sprawie” nie obliguje sądu do przychylenia się do tej opinii.

– Przyjmuje się, że istotny pogląd jest w sprawie elementem materiału procesowego i stanowi dla sądu materiał opiniodawczy o charakterze pomocniczym – mówi w rozmowie z money.pl Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego. – Można powiedzieć, że ma charakter opinii biegłegospołecznego. Oczywiście, nie jest dla sądu wiążący, ale sąd powinien ustosunkować się do niego i dać temu wyraz w uzasadnieniu orzeczenia – wyjaśnia ekspert. Jak dodaje, do Rzecznika wpływa coraz więcej spraw dotyczących foreksu, więc liczba „istotnych poglądów” na pewno będzie rosnąć.

W piaskownicy na pustyni

Podczas zeznań przed warszawskim sądem, a także w money.pl, Jakub Stolarczyk, szef komórki nadzoru w TMS Brokers, argumentował, że firma zmieniła „błędne” ceny rozliczeń transakcji na franku szwajcarskim, bo wcześniej zrobił to jej zagraniczny partner, a więc Saxo Bank. Inaczej mówiąc, TMS Brokers twierdzi, że w spornej sprawie nie był stroną transakcji na rynku forex, a tylko jej pośrednikiem.

– Dokonaliśmy korekty w oparciu o nowe ceny, które dostarczył nam Saxo Bank. Uważamy, że było to właściwe m.in. dlatego, że decyzję tę badał duński nadzór finansowy i nie dopatrzył się w ich działaniach nieprawidłowości – powiedział Jakub Stolarczyk w money.pl.

Rzecznik Finansowy dość krytycznie odniósł się do takiej argumentacji. Według niego, stroną transakcji była firma TMS Brokers. „Używając metafory można porównać rynek forex tworzony przez powoda (TMS Brokers – red.) do szczelnie izolowanej wysokimi ramami piaskownicy stojącej na pustyni. Każde ziarenko piachu obrazuje tu jedną transakcję forex, przy czym transakcje zawierane przez klientów powoda nie są transakcjami zawieranymi z rynkiem zewnętrznym tylko z powodem” – czytamy w dokumencie podpisanym przez Aleksandrę Wiktorow, Rzecznika Finansowego.

Rzecznik zwraca poza tym uwagę, że w regulaminie TMS Brokers nigdzie nie definiuje, kim są jego partnerzy zagraniczni, a więc inwestor – nawet zakładając, że TMS Brokers mógłby być pośrednikiem – nie ma nawet możliwości weryfikacji, czy decyzja o korekcie była słuszna. „W ocenie Rzecznika Finansowego odebranie konsumentowi możliwości weryfikacji, czy w sytuacji nadzwyczajnej cena zawarcia jego transakcji została słusznie skorygowana, narusza w sposób rażący jego prawa. (…). Możliwość sprawdzenia słuszności działania brokera ma znaczenie fundamentalne” – zaznacza Rzecznik.

Nierówność stron umowy

Rzecznik Finansowy zwraca również uwagę, że podważanie przez brokera cen przeszłych transakcji rodzi dla inwestora szereg problemów, bo przecież przed dokonaniem korekty zawiera on kolejne transakcje. „Na rynku forex transakcje są zawierane z wysoką częstotliwością, stąd też broker, który profesjonalnie prowadzi tego typu działalność, nie może dopuszczać do zawierania przez klientów transakcji, których cena nie jest wartością pewną” – pisze Rzecznik.

Jednocześnie zaznacza, że korekta ceny jest możliwa („niewzruszalność ceny zawarcia transakcji na rynku forex nie jest jednak zasadą absolutną”) w sytuacjach nadzwyczajnych (np. awarii systemu transakcyjnego), ale powinna ona uwzględniać zdrowy rozsądek i równość stron. Tymczasem w tym przypadku, według Rzecznika, tej równości nie było.

„Pozwana nie ma ani możliwości weryfikacji słuszności działań korekcyjnych Powoda w sytuacjach nadzwyczajnych, ani nie ma symetrycznego prawa do odstąpienia od transakcji (oraz skorygowania jej ceny) w przypadku samodzielnego stwierdzenia, że jej transakcja została zawarta wskutek istnienia w systemie transakcyjnym Powoda błędnych (nierynkowych) kwotowań. W ocenie Rzecznika odebranie Pozwanej prawa do odstąpienia od transakcji (oraz skorygowania jej ceny) w przypadku wystąpienia błędnych kwotowań ma charakter niedozwolony” – podkreśla Rzecznik.

Aleksandra Wiktorow wypomina TMS Brokers, że w „czarny czwartek”, w kluczowym dla inwestorów momencie, firma mogła zawiesić handel. „Należy zauważyć, że aby uchronić swoich klientów od konsekwencji finansowych nieprzewidywalności automatyzmu systemów transakcyjnych, w pierwszą godzinę po ogłoszeniu decyzji SNB większość uznanych organizatorów rynku forex zawiesiła transakcje lub faktycznie zaprzestała dokonywania kwotowań. (…). Powód nie tylko nie zawiesił transakcji w kluczowym momencie, narażając swoich klientów na poważne straty finansowe, ale w dodatku pozywa klientów, usiłując przerzucać na nich konsekwencje finansowe dysfunkcjonalności rynku forex” – pisze Rzecznik.

„Trudno sobie wyobrazić bardziej rażące naruszenie”

Aleksandra Wiktorow wskazuje, że TMS Brokers kieruje roszczenia nie pod ten adres, co trzeba. „W ocenie Rzecznika Finansowego, jeżeli Powód poniósł stratę finansową z powodu otrzymania błędnych kwotowań od swoich kontrahentów biznesowych, to przede wszystkim od nich powinien żądać odszkodowań. (…). Przerzucanie skutków prawnych otrzymania błędnych kwotowań z dostawców informacji Powoda na nabywających kontrakty CFD inwestorów detalicznych, Rzecznik Finansowy uznaje za praktykę niepożądaną” – czytamy w dokumencie.

Rzecznik wypomina brokerowi, że jego regulamin w praktyce daje możliwość ścigania klienta o długi, których wysokość jest nieograniczona. „Mamy do czynienia z rażąco niesprawiedliwym (i niezgodnym z dobrymi obyczajami) rozłożeniem praw i obowiązków stron, na niekorzyść Pozwanej. Co więcej, takie ukształtowanie praw i obowiązków również rażąco narusza interesy majątkowe Pozwanej, która narażona jest w zasadzie na niczym nieograniczone roszczenia ze strony Powoda. Wynika to z faktu, iż na podstawie &48 ust. 1-6 Regulaminu w zasadzie dowolnie może kształtować ceny transferowe, co w połączeniu z mechanizmem dźwigni finansowej naraża konsumenta na niemożliwe do oszacowania roszczenia majątkowe ze strony Powoda. W tym kontekście trudno sobie wyobrazić bardziej rażące naruszenie interesów (zwłaszcza ekonomicznych) jednej strony kontraktu, aniżeli umożliwienie drugiej stronie jednostronnego regulowania należnego mu wynagrodzenia (w tym wypadku cen transakcji)” – pisze Aleksandra Wiktorow.

I wskazuje – na co również zwracaliśmy uwagę w money.pl – że inwestor dostał informacje o zmianie cen z bardzo dużym opóźnieniem. „W ocenie Rzecznika Finansowego powiadomienie inwestora o fakcie konieczności skorygowania transakcji po ponad 20 godzinach jest praktyką nieakceptowalną. (…). Z akt sprawy nie wynika jednak, aby Powód podjął próbę niezwłocznego przekazania informacji (…). W ocenie Rzecznika Finansowego brak uzależnienia możliwości dokonania następczej korekty ceny transakcji od okoliczności niezwłocznego powiadomienia inwestora o tym fakcie ma charakter niedozwolony” – czytamy w dokumencie.

TMS Brokers: ceny były błędne

Przytoczona wyżej opinia Rzecznika Finansowego została skierowana do sądu, który rozpatruje sprawę z Wrocławia, opisaną przez money.pl pod koniec maja. Kolejne rozprawy z powództwa TMS Brokers są zaplanowane na sierpień.

Broker od początku przyjmuje stanowisko przytaczane kilkakrotnie w money.pl, że 15 stycznia 2015 roku dokonał zmiany cen, bo te były „błędne”. Argumentuje również, że wynikało to z tego, iż najpierw transakcje zostały rekwotowane przez Saxo Bank.

– Nie dokonaliśmy zmiany arbitralnie, tylko w oparciu o oświadczenie przekazane przez dostawcę płynności. Przeanalizowaliśmy je i doszliśmy do wniosku, że taka sytuacja może mieć miejsce, że możliwa jest korekta – zeznał w czerwcu przed sądem Jakub Stolarczyk z TMS Brokers.

Money.pl kilkakrotnie w ostatnich miesiącach proponowało udzielenie wywiadu prezesowi TMS Brokers. Bezskutecznie.

Źródło: money.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Wykop
  • Live
  • Twitter
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *